Forum Kamera!Akcja

Obecny czas: 19 Wrz 2018, 04:48

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 8 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Zaczynasz? Koniecznie przeczytaj.
PostWysłany: 02 Gru 2006, 11:16 
Offline
Parzy kawe II Rezyserowi

Rejestracja: 01 Gru 2006, 20:03
Posty: 66
Miejscowość: Bełchatów
Znaleziony w sieci "tutorial" dla raczkujacych scenopisarzy. Autor bazowal sie na ksiazkach takich slaw pisarskich jak Wereśniak, Karpiński, Field... jednym slowem przydatna rzecz dla yuppich.


------------------

Ostatnio pisanie scenriuszy stało się niezwykle modne w niektórych kręgach. To jest trendy i coś naprawdę wielkiego. Napisac książkę, czy namalować coś, a nawet nagrać jakąś muzykę, stało się czyms zwyczajnym , wręcz plebejskim.
To może każdy. Ale napisać scenariusz, to juz stać się wielkim i wybranym (Glównie dzięki temu, że w Polsce bardzo mało się kręci i wydaje sie ze jak sie nakręci cokolwiek to już będzie super) . Zresztą cóż może być trudnego w scenariuszu? Przecież to prostsze niż książka, każdy niemal powie.
Tu jak Hamlet można rzecz – Ha tu pojawia się przeszkoda.
Jaka? Zasady pisania a raczej komponowania scenariusza. Wiekszosć zapaleńców wykłada się nie na braku pomysłów czy zaangażowania, ale na niezrozumieniu istoty rzemiosła. Na przeoczoczeniu tego jak wygląda proces tworzenia scenariusza i na lekceważeniu pewnych reguł. Pułapka tkwi w tym, że pisanie scenariusza wydaje się bardzo podobne do pisania opowiadań, czy felietonów. Chyba wszyscy pisarze siadając do pióra, nie wiedzą tak naprawdę jak się potoczą losy bohaterów,(mowa oczywiście o literaturze pięknej, nie biografiach czy dziełach dokumentalnych). Pisarz nie wie jak się książka skończy !!! Wielu wielkich, wspomina o okresach gdy nie mogło dokończyć ksiązki. Cierpieli, męczyli się bo czekali na pomysł. Pisanie scenriuszy, ma natomiast, dużo więcej wspólnego z układaniem mozaiki, czy architekturą niż z literaturą.
Można się spytać dlaczego? A dlatego, że scenarzysta gdy zasiada do pisania scenariusza wie jak się wszytsko skończy, jak potoczy i co kto będzie przeżywał. Praca nad scenariuszem nie jest tworzeniem liniowym, Scenariusz powstaje jak budynek. Najpierw szkielet, potem wypełnienia, tynki. Wykonczenie wnętrza, na koniec meble i ozdoby. Ktoś kto po prostu siada i pisze scenariusz, przypomina budowniczego, który zaczyna budowę domu od pokoju, od razu kładąc parkiety, wykładziny, tynkując go, choć dopiero są dwie ściany i nie ma dachu. I tak sobie idąc dalej, nasz budowniczy, bardzo szybko się przkonuje, że muszla klozetowa może być tylko na strychu, zaś spłuczka w piwnicy, a lampy będą swiecić od dołu nie od góry. Wtedy zaczyna się nerwowy proces przestawiania, przkładania. Ale lepiej to rozjechac spychaczem,, zaorać i zacząc od nowa. Już po ludzku. Ja się przyznam, mam taką złośliwą satysfakcję, gdy widzę sysyfowe zmagania , młodych gniewnych, z rzemiosłem scenariuszowym. Zwłaszcza tych którzy lekceważą pewne zasady i kanony tej sztuki. O ile w literaturze można sobie machnąć ręką na wiele rzeczy i pisać dokładnie jak się chce. To w budownictwie nie można sobie olać dachu. Bo po prostu bedzie na głowę padało. Nie można bez fundamentu bo sie to wszytsko przewróci i rozlezie.
To sa prawa fizyki. Nawet niewiadomo jak zbuntowana awangarda, musi jeśc, spać, okryć się w czasie zimy, a jak po pijaku sie przewróci to się potłucze. Są po prostu pewne rzeczy nie do przeskoczenia. Pewne kanony, które nie są przyjęta konwencją, czy umową, a wynikają z tego jak jest skonstruowany świat, i jakie prawa, od nas niezależne nim rządzą. A co ma do tego scenariusz? Scenariusz to czysta psychologia. Tak jak ciało podlega prawom fizyki, tak umysł pewnym prawom, które definiuje psychologia. Człowiek w określonym czasie, jest w stanie zaangazować się emocjonalnie, przeżywać napięcia, rozładowania tych napięć, pamiętać o co chodzi, identyfikować się z bohaterami czyli dac się filmowi pochłonąć. Naruszanie tego porzadku powoduje ze film jest nudny, albo gaśnie, albo nikt nie wie o co chodzi, generalnie wywołuje irytację. Słowa pisanego to nie dotyczy bo książka nie pokazuje nam histori ale prowokuje wyobrażnię do jej stworzenia. Książkę mamy w głowie, możemy wrócić do niej za godzinę, za dzień lub tydzień i będziemy wiedzieli o co chodzi. Wyobrażnia od razu nam wrzuci do głowy gdzie jestesmy co widzimy. Film ogladamy z zewnątrz, gdy bedziemy go oglądać na raty, po prostu nic nie poczujemy (seriale odcinkowe są podzielone tak żeby każdy odcinek, tworzył jakąś w miarę autonomiczną całość, podobnie filmy do tv są robione tak by można było wrzucić zgrabnie reklamę, nie burząc akcji, o czym w Polsacie pewnie nie wiedzą bo wrzucają je, gdzie popadnie). Właśnie zdolnośc do chłonięcia naszym umysłem tego co widzimy i słyszymy tak, żeby jak najwięcej i jak najsilniej przeżyć, a zarazem nie znudzić się wyznacza niektóre prawidła, jakie rządzą pisaniem scenariusza.

A teraz do boju, czyli omawiamy juz konkretnie, jak powinien wyglądać proces powstawania scenariusza.

Nasze materiały budowlane, czyli historia.
Każdy wie o czym mowa. Chodzi o opowieść, z której będą się wyłaniały inne elementy potrzebne nam do stworzenia filmu. Często spotykam się z pytaniem czy temat jest dobry. Nie ma złych tematów. Dopiero historia może byc ciekawa lub nie. To już kwestia wyobrażni piszącego. Albo ktoś to umie albo nie. Tylko trzeba pamietac ze sfilmowana historia to film dokumentalny a nie fabularny. Z samej histori jeszcze nic się nie da nakręcić. Ale własnie historię się obrabia, i z jej elementów można sobie scenariusz ułożyć. Historia powinna mieć bohaterów, w tym głównego, czyli protagonistę. Na nim się będziemy skupiać i on bedzie pchał akcję do przodu.
Musimy mieć też konflikt. Bo to własnie emocjonuje. Konflikt ale w jak najszerszym pojeciu, a najlepiej w kilku na raz. Czyli konflikt wewnętrzny, konflikt dążeń poszczególnych osób bądż grup, konflikt interesów. To zawsze iskrzy a to co iskrzy jest interesujące dla widza. Bez konfliktu można nakrecic film o tym że rośnie trawa, albo że się krowa pasie.
Tylko kto to chce oglądać? Człowiek ma taką naturę że lubi kibicowac konfliktom. Ale żeby to przezywać musi się opowiedzieć za jedną ze stron. Więc konflikt musi być miedzy dobrem a złem. Tu uwaga, obecnie, w czasach gdy widz jest wyrobiony dobro i zło są raczej odcieniami szarości. Zbytnia dosłowność jest infantylnie irytująca (tak jak stare westerny). Naszym fundamentem więc jest emocjonująca historia z wpisaną walką i pokonywaniem przeszkód (to też forma walki).

Szkielet czyli zarys konstrukcji i wyrażne określenie, gdzie co ma być. Ta sprawa jest znana od tysięcy lat, gdyż obecny szkielet scenariusza filmowego niewiele się różni od dramtu antycznego, a napewno się od niego wywodzi. Film ma strukturę trzyaktową, gdzie akty są oddzielone od siebie punktami zwrotnymi. Każdy akt czemuś służy, a lekceważenie tej struktury dyskwalifikuje scenariusz filmu fabularnego, bardziej niż pisanie inna czcionką niż courier new, rozmiar 13. Taką normą jest podział że akt pierwszy to 25% filmu,
akt drugi 50% i trzeci znów 25%


Akt pierwszy nas wprowadza w świat filmu. Poznajemy czas i miejsce akcji. Poznajemy prawa jakie rządzą w przedstawionym świecie, wszytsko to po to żeby widzowie wiedzieli czego oczekiwać czego się bać , czym się cieszyć ,a czym smucić. W tym akcie musimy wprowadzić bohaterów. Klasyczna czwórka bohaterów składa się z protagonisty, czyli bohatera głownego z którym widz ma się identyfikować i którego decyzje, wybory, działania, bądż zaniechania pchają akcję do przodu (częstym błędem jest to że akcja jakby sama się toczy i protagonistę wlecze za sobą jak prosie na postronku). Kolejny bohater to antagonista. Nazwa sama wiele wyjaśnia. Jak sie łatwo domyśleć, to wróg protagonisty, który mu plącze szyki, rzuca pod kłody nogi, komplikuje zadanie, chce go zabić, lub cos odebrać dla niego cennego (tu częsty błąd polega na zbyt póżnym wprowadzeniu antagonisty). Teraz pora na postac nagrodę zazwyczaj jest to kobieta lub dziecko.
Ktoś kogo wzgledy lub bliskosc bohater dostaje na koniec filmu, właśnie jako nagrodę. I ostatni z bohaterów, czyli tzw. postać lustro, przyjaciel, ojciec, matka. Ktoś kto wspiera protagonistę. Bardzo ważna choć niedostrzegalna na pierwszy rzut oka jest funkcja tej postaci. Właśnie w relacjach nią, protagonista pokazuje swoje uczucia i refleksje (stąd własnie nazwa tej postaci). Początkujący lubią albo zapomnieć o lustrze albo robią z niego po prostu pomocnika.
Akt pierwszy to także czas na pokazanie wzajemnych relacji pomiedzy postaciami. Jesli chodzi o historię akt pierwszy zaprasza nas pewnym stanem równowagi. Protagonista żyje sobie w jakichś realiach i jego byt przebiega jak dla niego spokojnie i normalnie. W pewnym momencie ta równowaga zostaje zakłócona. To może być cokolwiek, od zabójstwa żony po kupno nowego kota. Ważne jest że to co się dzieje umozliwia protagoniscie podjęcie jakiegoś działania i moment w którym decyduje się on działać jest umowną granicą aktu drugiego. Bardzo ważne jest fakt podjęcia działania i to działania które równowagę w świecie bohatera ma przywrócić.
Jeśli kupiono do domu kota to on postanawia kota wyrzucić, jeśli zginęła żona to chce ją pomścić, lub zbadać przyczyny jej śmierci. Czyli nie chodzi to odzyskanie równowagi w sensie materialnym czy fizycznym , a równowagi psychicznej bohatera !!! Pojawia się u niego stan emocjonalnego niespełnienia i zaczyna on działać bo doznać spełnienia.
Indiana Jones chce zaspokoić ciekawość i spełnić swoją pasję archeologa, Gladiator chce pomścić żonę, Kaowiec z „Rejsu”, chce czuć się kompetentnym kaowcem, Danny (człowiek pies)chce odkryć prawdę o sobie, Viktor (Corps Bride), chce wrócić do Viktorii, w seksmisji panowie nie chcą się zgodzić na operację zmiany płci. Ten właśnie tandem wydarzenia zaburzającego równowagę bohatera, i jego decyzja o podjeciu działania które równowagę ma przywrócić rozkręca film.

Akt drugi składa się z kolejnych przeszkód jakie bohater musi pokonywać, kolejnych trudności z jakimi musi się mierzyć. Odnosi zwycięstwa i porażki,czasem prawie przegrywa w ostatniej chwili wychodzi z opresji. Albo na odwrót, już prawie jest u celu a tu wielkie rozczarowanie. Bardzo ważne jest to, że emocje bohatera przyjmują w czasie układ sinusoidy. Góra – dół - góra dół. Istotnym jest też to, by łuki sinusoidy były coraz większe, czyli żeby emocje były coraz silniejsze i doprowadziły nas do zakończenia , czyli aktu trzeciego. Bardzo ważną rzeczą w akcie drugim jest tzw łuk przemiany bohatera. Nasz protagonista, dojrzewa, zmienia się ewoluuje. Uczy się i ujawnia swoje nieznane dotąd umiejętności, można by rzec że rozkwita nam w całej krasie, poznaje także sam siebie. Idąc po omówionych przykładach:
Indiana Jones, odkrywa w sobie wrażliwość i uczuciowość, już nie praca i pasja są najważniejsze, Gladiator mimo że niewolnik to tak naprawdę zaczyna brać życie w swoje ręce,
Kaowiec z rejsu z fajtłapy przekształca się w przywódcę i organizatora, Danny, wcześniej bezwolna marionetka, postanawia decydowac o swoim zyciu, a Viktor z zahukanego młodzieńca przestacza się młodego honorowego i odważnego kawalera. To wszytsko drogi czytelniku własnie odbywa się w akcie drugim i jest jego esencją !!! Wszystkie wydarzenia aktu drugiego nie są ciekawe, bo są ciekawe, tylko dlatego, że zmuszają bohatera do działania i powodują jego rozwój.
Widz przeżywa film bo identyfikuje się z bohaterem, i przezywa to co on, a nie dlatego że tam ciekawostki jakieś pokazują niezwykłe.
Przejście między aktem drugim a trzecim odbywa się w momencie, gdy nasz protagonista znajdzie wreszcie stuprocentowe (w jego mniemaniu), rozwiązanie problemu.
Akt trzeci, nazywany często, ostateczną walką to zakończenie filmu. Niby oczywiste tylko że to jedna czwarta filmu !!!
Zakończenie rozgrywamy wielką porażką tego chytrego , i stuprocentowego planu jaki skonstruował, bądż odkrył nasz bohater. Wszytsko okaże się wcale nie takie proste !!!
Taka trudnośc która się pojawia gdy już jesteśmy pewni swego najbardziej emocjonuje. Można by powiedzieć że akt trzeci to ostatni, już najbardziej rozhulany element sinusoidy emocjonalnej jaka rozwijała nam się w akcie drugim. Jednak zakończenie pełni jeszcze inne funkcje. W nim właśnie zbiegają się wszytskie wątki (o wątkach za chwilę)i wyjaśniają wszytskie tematy rozpoczete w filmie. O filmie świadczy jego zakończenie. Parafrazując Leszka Millera, można powiedzieć że o scenarzyście świadczy, nie to jak zaczyna , ale jak kończy. Zakończenie chyba w najwiekszej mierze świadczy o tym czy scenariusz/film był dobry i sie spodoba czy nie. Na doskonałe zakończenie nie ma recepty. To już kwestia talentu i szczęscia.

Wątki poboczne
Mamy szkielet z wypełnionymi ścianami ale naszemu domowi daleko do stanu jaki zachęci do mieszkania w nim. Jest w stanie surowym. Mamy historię schemat, ale jak to nakręcić to wyjdzie monotonna historia w której operator łazi za protagonistą i filmuje po kolei co mu sie przydarza. Nie mamy wątków pobocznych. Przecież pozostali bohaterowie to nie frędzle od dywanu, żeby tak sobie z boku dyndali po to tylko zeby nam boahtera uwypuklać i czymś zająć. Oni tez mają jakieś swoje cele motywacje, wiec ich historie musza byc wplecione w historię bohatera, przenikac się z nią. Weżmy już tego Gladiatora bo to znane powszechnie i wielce szablonowe.
Poza wątkiem głównym, tj konfliktem Gladiatora z Komodusem, mamy przecież inne. Komodus ściera się z senatem , Komodus ma niezdrowe zapędy w stronę siostry (kazirodcze), Komodus ma problemy ze własnym wnętrzem. Prosze bardzo sam antagonista ile ma wątków? Czym byłby film bez nich? Byłby właśnie takim domem w stanie surowym byłby czymś nudnym i sztucznym. Czymś niepełnym. Watki poboczne idą równolegle do głownego, choć pojawiać się mogą pożniej to miło gdy się kończą wraz z głownym, w trzecim akcie to ładnie wzmacnia napięcie i jego rozładowanie. Wątki poboczne służą uwypukleniu głównego, wyeksponowaniu go, pomagają opisac historię i pozwalają ją zobaczyć z różnych perspektyw co czynia ją bogatszą, są jak tynki farby i lakiery wykańczające ale i już ozdabiające nasz dom.

Protagonista i spółka
Czyli wykończeniówka (filzy , zlewy, wanny, muszla itp). Mamy cały schemat filmu ale to wciąż mało. Co znowu? - zakrzyknie czytelnik już przerażony ogromem zadań jakie trzeba przedsięwaziąc przystępując do układania scenariusza. Jak ktoś nie ma wprawy w pisaniu spieprzy bohaterów , że hej. Raz bądą wrażliwi raz nieczuli, raz porywaczy a raz opanowani. Bajzel nie z tej ziemi i przede wszytskim coś co nie trzyma się kupy. Bohater choć wymyslono, albo nam znany i rzeczywisty, ma jakiś charakter jakąs osobowość, jakieś gusta, przyzwyczajenia. I skąd to wziąc? Na bierząco wymyslać? Jest taka stara sztuczka. Wiem że wredna ale skuteczna. Trzeba sobie wsyztskie główne postacie opisać.
Tak na 10 stron. Ich zyciorys, pasje, wykształcenie i stosunek do najważniejszych spraw (to samo trzeba zrobić ze swiatem przedstawionym jak juz ma sie historę ). Jak się to już wie , to bardzo łatwo napisac w samym scenariuszu jak bohater zareaguje i jak się odezwie. Historia postaci nam wiele o niej powie. Jak się wyraża, jaką ma wiedzę i jakie umiejętności.

Pora na meble czyli:
Uatrakcyjnianie projektu
Rzućmy widza (a wcześniej producenta) na kolana naszą dojrzałością. Jak? I po co? Co znowu? Proszę się nie bać finiszujemy. Jest parę takich sprawdzonych sposóbów które czynią ze scenariusza to co turbo, dobry lakier, spoilery, alu felgi, wydech Remusa, neony, z samochodu. Czyli go Tuningują, z czegoś zwyczajnego i szarego potrafi zrobić perełkę błyszczącą pośród szklanych kulek. To zrbimy w punktach żeby było prosto i jasno.

1)Haczyk. Czyli bardzo mocne uderzenie na początku coś co szybko wchłonie widza i zaintryguje, moze to być retrospekcja lub coś co działo się wiele lat wcześniej. Ale musi byc to ostre. (Maverick – scena powieszenia, Gladiator – scena bitwy, Człowiek Pies – scena walki na początku, Bracia Grimm – akcja z czarownicą w młynie, Czara ognia – zabicie ciekawego stróża, Królestwo Niebieskie – pochówek). Takim czymś doprawiamy filmowi wielkie jaja. Jak tego nie ma to wszyscy na zachodzie scnariusz do kosza wrzucają. W Polsce wprawdzie kręcono „Nad Niemnem”, ale prosze sie tym nie sugerować. Haczyk świadczy już o dobrym warsztacie piszącego, o tym że ma pomysły, i że jest sznasa , że będzie ciekawie (Ludzie co czytają w wytwórniach scenariusze, nie lubią swojej pracy, to ludzie których się zasypuje stertami dziadostwa, które muszą zaopiniować,zazwyczaj sami guzik w życiu napisali)

2)Ciekawostki. Wszyscy bardzo lubią się dowiadywać nowych ciekawych rzeczy. Pisząc na jakiś temat trzeba gromadzić różne ciekawe rzeczy i potem to umieszczać w scenariuszu.
To niesłychanie uatrakcyjnia i wciąga. W parku jurajskim, wiedza paleontologiczna nie nudziła a interesowała widza.
We Wschodzącym słońcu , fascynują nas współczesne, nieznane obyczaje japońskie, w „pojutrze” ciekawa się robi nagle meteorologia. Ładnie wplecione ciekawostki bardzo autrakcyjniają film.

3)Niezwykłości. Trzecia omawiana przeze mnie, ale pewnie nie ostatnia sztuczka tuningowa. Bohaterowie powinni mieć ciekawe zajęcie, miejsca akcji powinny być ciekawe (choćby wizualnie), dialogi niebanalne. Niezwykły wytrój wnętrz, jakies pasje intrygujące, preferencje seksualne. I cała masa rzeczy jakie tylko mogą przyjść do głowy. Jak wszytsko będzie
to co opisane są wielkie szanse że scenariusz będzie zaakceptowany, o ile pomysł i historia nie będą, potwornie nudne i do tego niezdarnie ujęte, (taka opinię usłyszał znajomy gdy wysłał do agencji scenariuszowej tratment potwornego gniota, opisującego przemiany społeczne, widziane oczami dwóch dorastających dziewczynek z małego miateczka – ja się komisji nie dziwię)


Technika tworzenia scenariusza
jak tu ktoś doszedł znaczy, że naprawdę ma upór i zacięcie do pisania. Jakw szyscy wielcy tego świata twierdzą, pisanie scenariusza to ok 20% procesu jego tworzenia. Co musimy mieć żeby zacząć wogóle pisac i co trzeba zrobić wcześniej?
Musimy mieć dokładnie to wszytsko, co opisane jest wcześniej z tego ułożymy scenariusz. A gdy już mamy, możemy sobie zacząć pisać, od ostaniej sceny. Tak to nie pomyłka.

Pisanie rakiem
Scenariusze się pisze zazwyczaj rakiem, czyli od ostatniej sceny do pierwszej. A czemu tak? A temu żeby nie pisac po 20 razy i potem nie rzucić w złości roboty w diabły. Dam przykład:

Cały scenariusz jest napisany. Jest idealne zakończenie tylko że antagonista żeby nie uciec musi nie umiec jeżdzić samochodem. Wiec trzeba się cofnąc i przerobić sceny w których antagonista samochdem jechał. Ok? Ale zaraz zaraz, gdzieś antagonista zapłacił mandat przez co jego dane znalazły się w bazie danych komputera policji, przez co go wogóle znaleziono. Cholera nie ten trop, Wiem nie bedzie samochodu! Ha, i gotowe. Ale jak się dostał bohater, przecież nie przyszedł w nocy do innego miasta pieszo. O taksówka przywiozła, ale po co mu taksówka jak ma swój samochód?
To mu sie zepsuł. Eeeee do dupy. To dom nie będzie w środku lasu. Ale w miescie. Hmmm w miscie nie pasuje. I tak można latami (mój rekord to dwa, a znam ludzi co 6 lat sie mordują nad scenariuszem i nie moga go skończyć)

Sekret mistrzów
Jeden z wielkich powiedział tak: Sztuka pisania scenariusza to sztuka przyłożenia tyłka do krzesła. I to powinno być naszą pointą. trzeba sobie narzucić jakiąś dyscyplinę.
Przed nami 100 stron scenariusza do napisania, wcześniej 100 stron histori, biografi bohaterów i opisu świata akcji.A zacząc trzeba od historii.

Pytania druzgocące
Scneariusz się pisze dwa lub trzy razy. Zawsz epo pierwszym pisaniu powienien poleżeć ze dwa tygodnie w szufladzie.
Potem trzeba sobie zadac kilka druzgocących pytań (pełen zestaw w ksiązkach i pisaniu lub w necie) Min o czym jest film? Czy wydało by sie pieniądze zeby go obejrzeć i parę innych.


Ostatnio edytowany przez obso, 18 Gru 2006, 09:43, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: 02 Gru 2006, 18:30 
Offline
Coś gdzieś słyszał

Rejestracja: 04 Cze 2006, 11:57
Posty: 229
Miejscowość: Warszawa
Niby nic nowego, ale święta racja - warto, żeby każdy mający ambicje scenariopisarskie powtarzał sobie te prawdy jak wieczorny pacierz...


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: 02 Gru 2006, 19:14 
Offline
Absolutny Fan K!A
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Lut 2005, 18:32
Posty: 1942
Miejscowość: Warszawa
obso, fajnie, że zaznaczyłeś, że art jest znaleziony w sieci ale dobry obyczaj i prawo nakazują podanie źródła.

Tekst pochodzi ze świętej pamięci forum Scenario: http://www.scenario.art.pl/forum/viewtopic.php?t=550 a jego autorem jest niejaki Aslan - o ile pamiętam to chyba kolega Christian (barwna postać).


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: 02 Gru 2006, 19:42 
Offline
Parzy kawe II Rezyserowi

Rejestracja: 01 Gru 2006, 20:03
Posty: 66
Miejscowość: Bełchatów
Bije sie w piers z powodu braku podania adresu artykulu.
Swoja droga szkoda, ze Scenario umarlo. Atmosfera i wiele ciekawych person to cos czego brakuje na wiekszosci for.

Poza tym sam artykul czyta sie z przejmnoscia. Wiele mozna sie dowiedziec.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: 03 Gru 2006, 09:30 
Offline
Coś gdzieś słyszał

Rejestracja: 04 Cze 2006, 11:57
Posty: 229
Miejscowość: Warszawa
Znalazłem - dzięki linkowi u Santiego - źródło. I przeczytałem posty, które mu towarzyszyły. Fakt - na Scenario było wesoło...
A Tobie, Obso, kto i co się tam tak konkretnie podobało?


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: 20 Sty 2007, 18:36 
Offline
Kamerzysta na Weselach

Rejestracja: 03 Lut 2006, 15:09
Posty: 49
Obso. Do tego trzeba by dodać wiedzę z dziedziny kuchni filmowej, historii jej powstawania i reformowania, a także znajomość trendów lat 50, 60, itd, kino włoskie, polskie i np "młodych gniewnych" czy Antonioni, Tarantino i Wacek z Szamotuł :D . Dla przeciętnego offowca to całe sutdia filmowe. A już nie wspomnę o tworzeniu na zamówiemie dla kogoś kto ma bardzo ograniczony budżet na produkcje. Najprostrza rada to: Scenarzyści! Uczcie się potem się znowu uczcie, a potem jak napiszecie już to COŚ to dalej sie uczcie. Tak jak lekarze, ciagle trzeba sie uczyć, czytać, oglądać, słuchać uwag, pisać i poprawiać. Ponoć najlepsze scenariusze powstają po premierze filmu. Ciekawe. Co wy na to?


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: 21 Sty 2007, 13:43 
Offline
Parzy kawe II Rezyserowi

Rejestracja: 01 Gru 2006, 20:03
Posty: 66
Miejscowość: Bełchatów
Jezeli posiadasz takie informacje lub znasz miejsca gdzies sobie istnieja w sieci to wrzucaj smialo ;). Moze z tego powstac ciekawa "skarbnica wiedzy" dla piszacych scenariusze lub po prostu ciekawostka. Sam musze przyznac, ze nie bazuje sie na jakich artykulach/ksiazkach dotyczacych scenopisania, bo robie to (narazie) dla czystej przyjemnosci i mozliwosci sprawdzenia sie w tym temacie. Jednak przeczytanie nie zaszkodzi, a w najgorszym wypadku cos poprawie w swoim warsztacie :P.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Zaczynasz? Koniecznie przeczytaj.
PostWysłany: 29 Sie 2016, 10:21 
Offline
Parzy kawe II Rezyserowi

Rejestracja: 20 Paź 2015, 11:04
Posty: 64
Bez ciebie bym o nim zapomnieć. Dziękuję bardzo, wiem
บาคาร่าผ่านเว็บ


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 8 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group