Forum Kamera!Akcja
http://kameraakcja.pl/

"Walizka" - historia jednej walizki
http://kameraakcja.pl/viewtopic.php?f=71&t=2638
Strona 5 z 5

Autor:  PoProstuMaciek [ 02 Wrz 2007, 07:26 ]
Temat postu: 

Uważam, żę ten projekt osiadł na mieliźnie. Na początku zabawy miała to być forma zamknięta, a zrobiliście z tego tasiemca. Miał być pokazany styl każdego z uczestników a wyszła z tego jednolita papka. Ja juz dawno skierowałem swoje uczucia ku Bitwie.

Autor:  grzes [ 02 Wrz 2007, 10:25 ]
Temat postu: 

Ani przez chwilę nie miała to być forma zamknięta. Przecież z góry wiadomo było, że wyjdzie tasiemiec.

Autor:  qbrex [ 02 Wrz 2007, 10:56 ]
Temat postu: 

To tylko zabawa (przynajmniej ja to tak traktuje). Każda z krótkich historii ma innego autora i inny styl...i to jest właśnie najfajniejsze. Walizka to nie jest jeden film, to zbitka kilku filmów, które COŚ łączy. W Tube Tales było to metro, u nas jest to ta tajemnicza walizka, która mogłaby zawierać bombę w jednej opowieści, a w innej może być wypełniona diamentami. Załóżmy, że jest w niej to, co chciałby w niej widzieć autor danego scenariusza.

Poza tym, lepiej skończyć jeden projekt, nawet jeśli teraz wydaje nam się głupi, niż zarzucać go w połowie. Może następnym razem będzie lepiej.

Autor:  grzes [ 02 Wrz 2007, 12:19 ]
Temat postu: 

Projekt można w każdej chwili uznać za skończony.

Autor:  quagmire [ 02 Wrz 2007, 13:05 ]
Temat postu: 

Cytuj:
Na początku zabawy miała to być forma zamknięta, a zrobiliście z tego tasiemca.

Ja to traktuję jako wprawkę/eksperyment do filmu(jeśliby w ogóle taki powstał).
Czekam na "perełki" w tak sztywnych ramach.
Myślę nad możliwościami jakie mogą sie kryć w tych ograniczeniach.
Dopiero jak pojawi się jakas konkretna kocepcja można pokusic się o napisanie
zamkniej 3,4 częściowej fabuły i ją zrealizować.
Każda inicjatywa jest dobra o ile jest twórcza.Może nie od razu pojawią się genialne teksty
ale takie obcykanie tematu powinno skłonić nas do czegoś oryginalniejszego.
Pożyjemy ,zobaczymy.
Najwyżej inicjatywa padnie.

Czekam na dalszą burzę mózgów.

Autor:  grzes [ 02 Wrz 2007, 19:01 ]
Temat postu: 

Ja bym proponował dopisać do regulaminu punkt, że to jednak ma dać się nakręcić. Jeżeli nie będziemy myśleli o realizacji, to będziemy wymyślać głupoty, zupełnie dla jaj. Jak ja pisałem, to pod kątem realizacji. I ten ostatni odcinek bardzo chętnie zrealizuję. Z odcinkiem 1 1/2 są problemy logistyczne, musiałbym mieć dostęp do Iwony oraz miejsca w którym menele karakurata mają znaleźć Adama.

Autor:  karakurat [ 02 Wrz 2007, 20:52 ]
Temat postu: 

Ja ma tylko dwa ale:
I. Jak dla mnie to zabrakło mi realiów polskich. Większość opowiedziała historie, które mogą dziać się wszędzie na świecie. Uważam, że żyjemy w tak pokręconym kraju, że scenariusze (niekoniecznie komedii niestety) pisze samo życie. Moja część też nie była jakoś typowo polska, bo nadużywanie alkoholu to nie tylko u nas, ale i na wschód od nas. Nie stawiałbym tylko na błyskotliwe teskty. Chciałbym usłyszeć i zobaczyć coś co pozostanie w jakiejs relacji do polskiej rzeczywistości. Nie chodzi mi, by nawiązywać do tego np. co teraz mamy w polityce ale by nawiazywać do naszych bardziej codziennych doświadczeń. Ja napisałem o menelach, bo od kilku lat coraz wiecej takich ludzi grzebiących w śmietnikach spotykam na osiedlu. Po niektórych widać, że do niedawna byli zwykłymi ludźmi bo mieli pracę, rodziny i mieszkania.
II. Nie potrafię odpowiedzieć na proste pytanie: po co ta, czy inna część została napisana. Chciałbym zobaczyć coś niecodziennego. Dla mnie żul zostawiający łup to jest czymś nie do pomyślenia, ale też nie umiem powiedzieć czy na tyle by zabierać widzowi cenne minuty z jego życia.

Może błąd tej całej naszej zabawy polegałna tym, że zamiast pisać od razu scenariusz powinniśmy przedstawiać pomysły (streszczenie historii, którą chcemy opowiedzieć). Inni mogliby komentować i uzupełniać taki pomysł (najlepiej na priv by nie zrobił się chaos). Takie doszlifowane i obgadane pomysły byłyby konkretyzowane jako scenariusze. No ale za późno.

Pytanie do Quagmire. Koniec ? Jeśli nie, to jak widzisz dalej tę zabawę ?

Autor:  grzes [ 02 Wrz 2007, 21:04 ]
Temat postu: 

Cytuj:
Nie chodzi mi, by nawiązywać do tego np. co teraz mamy w polityce ale by nawiazywać do naszych bardziej codziennych doświadczeń. Ja napisałem o menelach, bo od kilku lat coraz wiecej takich ludzi grzebiących w śmietnikach spotykam na osiedlu. Po niektórych widać, że do niedawna byli zwykłymi ludźmi bo mieli pracę, rodziny i mieszkania.

Ja też nawiązałem do moich bardziej codziennych doświadczeń. Zaobserwowałem materializm u paru dziewczyn, z czego jedne tego raczej nie ukrywają, a inne ściemniają, że wcale forsa się dla nich nie liczy i dorabiają sobie do tego materializmu różne teorie. A potem groteskowo nawiązałem do łatwych do za zaobserwowania mechanizmów w polityce.

Cytuj:
II. Nie potrafię odpowiedzieć na proste pytanie: po co ta, czy inna część została napisana. Chciałbym zobaczyć coś niecodziennego. Dla mnie żul zostawiający łup to jest czymś nie do pomyślenia, ale też nie umiem powiedzieć czy na tyle by zabierać widzowi cenne minuty z jego życia.

Czy odcinek "Walizka N" jest dla Ciebie jeszcze za mało niecodzienny?

Poza tym: jeżeli stylizujesz swój scenariusz na realizm, to zostawienie łupu przez menela bardzo razi, bo jest niewiarygodne. Z kolei jeżeli w ciągu pierwszej minuty (tak jak u mnie) jest groteska, to od razu widz się nastawia inaczej i przestaje traktować film dosłownie, a wszystko traktuje jako symbole, alegorie, metafory (zna ktoś jeszcze jakieś mądre wyrazy?). Pierwsza minuta to umowa z widzem, i trzeba być konsekwentnym.

Autor:  karakurat [ 02 Wrz 2007, 21:34 ]
Temat postu: 

grzes napisał(a):
Czy odcinek "Walizka N" jest dla Ciebie jeszcze za mało niecodzienny?

Zaskakuje mnie trwałość walizki. Przetrwała nieotwarta w dobrej kondycji wojnę.
A tak poważnie. Mnie bardziej interesowała niecodzienność w szarej codzienności czyli stylizowanie na realizm. Twoja konwncja pomiesci prawie wszystko - widz nie zdziwi się tak bardzo.

grzes napisał(a):
Poza tym: jeżeli stylizujesz swój scenariusz na realizm, to zostawienie łupu przez menela bardzo razi, bo jest niewiarygodne.

Właśnie niewiarygodne ale możliwe. Jak myślisz, czy są ludzie bezdomni z wyboru ? Niewiarygodnie. Nie ?

Autor:  grzes [ 02 Wrz 2007, 21:49 ]
Temat postu: 

Cytuj:
Mnie bardziej interesowała niecodzienność w szarej codzienności czyli stylizowanie na realizm.

Przepraszam, ale chyba ująłeś to zbyt ogólnie i nie rozumiem, co masz na myśli. Czy wskazałbyś jakiś przykład? Rozumiem, że menele nie codziennie znajdują nieprzytomnego bogacza z walizką (zazwyczaj jednak zbierają butelki i złom, zwłaszcza nieżelazny). Mało tego - jestem w stanie zrozumieć, że spanikowali i woleli odnieść walizkę "na jej miejsce" (w ich mniemaniu, po prostu do dzielnicy bogaczy). Ale to wszystko jest jednak, moim zdaniem, nieciekawe. W ogóle menele są moim zdaniem nieciekawi. Ja wiem, że to też ludzie, więc mają pragnienia, marzenia, odczuwają emocje. Ale samo to, że ktoś jest człowiekiem to jeszcze za mało, moim zdaniem, żeby robić o nim film.

Cytuj:
Twoja konwncja pomiesci prawie wszystko - widz nie zdziwi się tak bardzo.

Myślę, że jeżeli obejrzałby 7 poprzednich odcinków, i nagle zobaczyłby takie coś, to jednak by się zdziwił. Osobna sprawa to dotrzymanie umowy z widzem, zawartej w pierwszej minucie filmu. Ale ta umowa jest już dawno złamana. I niestety, to Ty ją złamałeś.

Autor:  karakurat [ 03 Wrz 2007, 07:24 ]
Temat postu: 

grzes napisał(a):
Osobna sprawa to dotrzymanie umowy z widzem, zawartej w pierwszej minucie filmu. Ale ta umowa jest już dawno złamana. I niestety, to Ty ją złamałeś.

Teraz to już nic nie rzozumiem z twojej wypowiedzi. Sądziłem, że jedyna umowa jaką się zawiera przed przystąpieniem do tej zabawy był regulamin. A tą z widzem, każdy zawiera na własny koszt i ryzyko. Więc o co chodzi ?
grzes napisał(a):
Myślę, że jeżeli obejrzałby 7 poprzednich odcinków, i nagle zobaczyłby takie coś, to jednak by się zdziwił.

Też tak sądzę, ale czy zadziwiające i zaskakujace byłoby dla niego samo zakończenie? Bo widzisz, ja ciągle patrzę na to, jak na oddzielne historie, które są dla mnie zamknietą całością, z których każda ma coś ciekawego powiedzieć niezależnie od innych (i samo przeplatanie postaci z innych części nie zrobi z tego jedengo filmu).

Autor:  grzes [ 03 Wrz 2007, 08:07 ]
Temat postu: 

Cytuj:
Sądziłem, że jedyna umowa jaką się zawiera przed przystąpieniem do tej zabawy był regulamin. A tą z widzem, każdy zawiera na własny koszt i ryzyko. Więc o co chodzi ?

To umowa między nami, scenarzystami. Chodzi mi o coś zupełnie innego. Nieformalna umowa, którą twórca zawiera z widzem. Widz po obejrzeniu pierwszej minuty powinien być zorientowany, z jakiego rodzaju filmem ma do czynienia. Wtedy się na coś nastawia.

Autor:  karakurat [ 03 Wrz 2007, 08:32 ]
Temat postu: 

grzes napisał(a):
Chodzi mi o coś zupełnie innego. Nieformalna umowa, którą twórca zawiera z widzem. Widz po obejrzeniu pierwszej minuty powinien być zorientowany, z jakiego rodzaju filmem ma do czynienia. Wtedy się na coś nastawia.

Ja swojej umowy z widzem nie złamałem a nigdzie nie było, że w moim imieniu umowę z widzem zawarł Quagmire w prologu. Ja zawarłem swoją.
Nie uważam też, że miarą tego czy projekt wypali ma być powstanie spójnego scanriusza złożonego z samych perełek w dodatku układających się w jedna całość (bardzo bym chciał, żeby tak było, ale wiemy, że to raczej niemożliwe). Przypominam, żę są to warsztaty. Dla mnie projekt już wypalił, bo mimo wszystkto coś w jego ramach powstało (a choćby dodatkowe doswiadczenie każdego ze scenarzystów).

Autor:  COPY [ 03 Wrz 2007, 10:06 ]
Temat postu: 

karakurat, zgadzam się w pełni. Nie każdy scenariusz jest perełką a nawet z tych perełek może 10 % jest realizowane. My mamy daleko do takiego punktu. Niewątpliwie jednak zostało osiągnięte coś, co każdy "znawca" podważa i czego istnieniu zaprzecza. Powstała praca zbiorowa.
Jeśli udowodnimy samym sobie, że dajemy radę poddać się jakiejś dyscyplinie i mimo wszystko stworzyć coś zespołowo, to teraz można brać się za coraz trudniejsze wyzwania.
Przecież każdy z nas traktuje to jako hobby, więc odpada walka o kasę czyniąca z kina wysokobudżetowego komercyjną papkę. U nas satysfakcją jest jedynie prestiż, akceptacja kolegów i może duch rywalizacji dopełnia całości. To najlepsza motywacja, aby dać coś od siebie w najlepszej postaci.
"Duże" filmy to wyłącznie efekt pracy zespołowej.
My zespół już mamy. Dokąd teraz?
Moja dłoń pokazuje kierunek "SUKCES"
A wasze?

Autor:  PoProstuMaciek [ 03 Wrz 2007, 10:43 ]
Temat postu: 

COPY pięknie powiedziane tylko mam jedno "ale".
COPY napisał(a):
więc odpada walka o kasę czyniąca z kina wysokobudżetowego komercyjną papkę.

Przeczytałem chyba 4 części "walizki" i właśnie dla mnie jest to niezjadliwa papka.

Autor:  karakurat [ 03 Wrz 2007, 11:23 ]
Temat postu: 

PoProstuMaciek napisał(a):
Przeczytałem chyba 4 części "walizki" i właśnie dla mnie jest to niezjadliwa papka.

To może tak. Bitwa #2. Temat: walizka. Masz okazję znokautować jedną pracą nasze wszystkie tym bardziej, że je już znasz. Daj nam coś co według ciebie nie będzie papką. Pokaż co potrafisz.
Takie jeden na wszystkich. Jak ci się uda, ja będę sie tylko cieszyć, bo wszyscy się czegoś nauczą.

[ Dodano: Pią Wrz 14, 2007 9:40 am ]
I co dalej z tym wątkiem ?
Brakuje mi kropki nad i. Może wystawimy napisane scenariusze do oceny przez ankietę w formie wilekiej bitwy. Co wy na to ?

Strona 5 z 5 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/